czwartek, 4 września 2014

O wycieczkach w Egipcie słów kilka:)

Tak jak obiecałam, wrzucam pościaka o wycieczkach, na które wybraliśmy się z Krzychem będąc w Egipcie:) dla tych, którzy nie widzieli poprzedniego urlopowego posta przypomnę tylko, że byliśmy w Sharm El Sheikh. Pierwszą z wycieczek wykupiliśmy będąc jeszcze w Polsce, w biurze zlokalizowanym w Warszawie, które zajmuje się organizowaniem wypraw na nurkowanie i snurkowanie w Egipcie. W czwarty dzień pobytu z samego rana zabrano nas spod hotelu, odtransportowano do portu, skąd wyruszyliśmy w Morze Czerwone, w pobliże wyspy Tiran na piękne rafy koralowe:)




Czy wiecie na czym polega różnica pomiędzy snurkowaniem a nurkowaniem? my dowiedzieliśmy się dopiero przy okazji wykupowania tej wycieczki:) Snurkowanie to pływanie z maską i rurką-jedynie głowę zanurza się w wodzie na tyle, aby móc widzieć co dzieje się pod wodą, oddychając przez wystającą nad powierzchnię wody rurkę. Nurkowanie z kolei wiąże się z zejściem pod wodę na określoną głębokość, z całym potrzebnym sprzętem i butlą z tlenem:) A na poniższym zdjęciu w samym jego środku snurkujący Krzysio:D


Głównym celem naszej wycieczki w tym wypadku było nurkowanie:)


...z którego skorzystał mój Mąż:)


widoki z łodzi niejednokrotnie zapierały dech w piersiach!




Następnego dnia również wczesnym rankiem zostaliśmy zabrani z hotelu na wycieczkę jeepami przez pustynię:D nie ukrywam-solidny zastrzyk adrenaliny, zwłaszcza że kierowca zasuwał czasem z prędkością do 80/90 km/h przez pustynne wertepy, między skałami i kamieniami:)



Można było "karnąć się" na dachu jeepa:D


słońce paliło wtedy niemiłosiernie, niektóre fragmenty trasy musieliśmy przejść pieszo, a nie mieliśmy praktycznie ani kawałka cienia...


Jedną z atrakcji wycieczki była wizyta w wiosce beduińskiej i jazda na wielbłądach:D


Zostaliśmy ugoszczeni w takich oto namiotach...


...mieliśmy też okazję spróbować herbaty beduińskiej, parzonej z ziół zbieranych na pustyni:)


Wspomniane wcześniej wielbłądy:D jak wrażenia? myślę że to pierwszy i ostatni raz kiedy wsiedliśmy na te zwierzaki:P


Po drodze odwiedziliśmy też lokalny park narodowy i jeszcze jedną wioskę beduińską, gdzie poczęstowano nas obiadem:)


Po drodze nasz przewodnik opowiadał sporo ciekawych rzeczy na temat kultury i codziennego życia na pustyni. Dowiedzieliśmy się chociażby, że panują tam idealne warunki do uprawy... marihuany i haszyszu! Ponoć marihuana jest tam tak tania, że karmi się nią wielbłądy:D z kolei kiedy w tamtejsze rejony przybywa mniej turystów, lokalni mieszkańcy utrzymują się z (nielegalnego) handlu haszyszem i bronią:P masakra!

5 komentarzy:

  1. Wspaniała wycieczka, a widoki zapierają dech w piersiach! Ja bardzo chciałbym się kiedyś wybrać na letnią wycieczkę zagraniczną :P Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam na wycieczce jeepami w tym samym miejscu ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne widoki! Bardzo ładne zdjęcia :) Zazdroszczę pobytu :3

    Będzie mi bardzo miło jak zostawisz u mnie komentarz - ptysiaki.blogspot.com

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku jak tam pięknie ; D

    OdpowiedzUsuń
  5. piękne zdjęcia, widoczki swietne!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz:) każdy z nich do mnie dotrze-wszystkie są moderowane:)

Osoby piszące komentarze anonimowo proszę o zostawienie namiaru na siebie (adres strony/e-mail), w przeciwnym wypadku nie jestem w stanie odpowiedzieć na komentarz:)